SpołeczeństwoWiadomości

Cygańskie karty w talii wyborczej na Węgrzech.

János Lázár, Romowie i kampania wyborcza 2026

W kampanii wyborczej na Węgrzech Romowie znów stają się „kartą” w politycznej grze. Wypowiedź ministra Jánosa Lázára, traktująca ich jako „wewnętrzną rezerwę” do „czyszczenia zasranych toalet”,  wywołała falę oburzenia i protestów. Sprawa zarysowała nowy front walki o głosy — zarówno wśród społeczności romskiej, jak i wyborców skrajnej prawicy — i może mieć realny wpływ na wynik nadchodzących wyborów. Co to oznacza dla Romów?

Zwycięstwo Fideszu po raz pierwszy od 16 lat zagrożone

Wybory do Zgromadzenia Narodowego Węgier odbędą się 12 kwietnia 2026 roku i choć oficjalna kampania wyborcza rozpocznie się 50 dni przed dniem wyborów, tj, 21 lutego 2026, zacięta walka o elektorat rozpoczęła się znacznie wcześniej. Dziś już można śmiało stwierdzić, że właściwie w momencie pojawienia się partii Tisza założonej przez byłego członka Fideszu, Pétera Magyara.

Po raz pierwszy od 16 lat Fidesz ma politycznego przeciwnika, który może odebrać mu zwycięstwo. W sondażach z ostatnich miesięcy partia TISZA zdecydowanie prowadzi. Poza Fideszem i TISZĄ na przekroczenie progu wyborczego mogą liczyć jeszcze dwie partie: skrajnie prawicowy Ruch Nasza Ojczyzna i określana mianem satyrycznej Węgierska Partia Psa o Dwóch Ogonach, która jako jedyna reprezentowałby węgierskie środowiska spoza prawicowo-konserwatywnego obozu, choć w ostatnich sondażach wypada coraz słabiej. 

Romowie w grze wyborczej

Romowie na Węgrzech stanowią prawie 10% węgierskiego społeczeństwa. W ostatnich 16 latach większość z nich głosowała na Fidesz, który przed zwycięstwem w 2010 r. ostro krytykował rząd Ferenca Gyurcsanyiego, obarczając go za coraz bardziej pogłębiające się wykluczenie społeczności romskiej widoczne przede wszystkim w oświacie, opiece zdrowotnej, na rynku pracy i sytuacji mieszkaniowej.

Orbán zapowiedział integrację Romów na podstawie pracy, a nie świadczeń socjalnych. Na przestrzeni lat wprowadzono wiele zmian, np. obowiązek przedszkolny dla dzieci od 3 roku życia, zapewnienie Romom bez wykształcenia pracy w ramach robót publicznych, powiązanie wsparcia socjalnego z podjęciem pracy. Ale najważniejsz jest główne przesłanie programu Fideszu, że „problemy Romów należy traktować jako sprawę narodową, a nie tylko jako kwestię polityki wobec ubogich”.

Uniwersytet Letni w Băile Tușnad 2025 – krytyka od swoich

O efektach, jakie przyniosła zapowiadana integracja romskiej społeczności podczas czterech kadencji rządów Orbána świadczyć może dyskusja ich przedstawicieli w trakcie Uniwersytetu Letniego w Băile Tușnad w 2025 r.  

“Od wielu lat Băile Tușnad  jest jednym z najbezpieczniejszych miejsc dla politycznej społeczności popierającej rząd. Wydarzenie to rzadko stwarza okazję do prawdziwych dyskusji, a już na pewno nie do wewnętrznej krytyki. W tym roku jednak podczas panelu poświęconego tematyce romskiej pojawiły się pęknięcia w dotychczasowej narracji: polityka rządu wobec Romów spotkała się z ostrą krytyką – i to ze strony najwyższego szczebla samorządu romskiego – komentuje zeszłoroczne spotkanie portal Roma Play w artykule zatytułowanym “Przyjacielski ogień: w Băile Tușnad skrytykowano politykę rządu wobec Romów”.

“Jednym z najbardziej zaskakujących momentów debaty było to, że najostrzejszą krytykę pod adresem rządu wyraził nie przedstawiciel opozycji obecny na sali , ale długoletni członek Fideszu, István Aba-Horváth. Podczas gdy Attila Sztojka, (red. sekretarz stanu odpowiedzialny za sprawy romskie, również z Fideszu) podkreślał sukcesy strategii rządowych, Aba-Horváth (prezes Ogólnokrajowego Samorządu Mniejszości Romskiej) zdecydowanie zaznaczył, że społeczności romskie nie odczuwają wpływu poprawy statystyk na swoje życie.

„Liczby są upartymi faktami, ale to, co widzę w terenie, mówi o czymś zupełnie innym” – stwierdził.

Jak w dalszej części artykułu zauważa Roma Play “W przeciwieństwie do tych oficjalnych wyników, István Aba-Horváth i Sándor Berki podkreślili, że rzeczywistość w terenie nadal wykazuje poważne problemy. Zwrócili uwagę na utrzymującą się segregację instytucjonalną, marginalizację społeczności romskich oraz fakt, że systemowa dyskryminacja nadal występuje zarówno w edukacji, jak i w zakresie mieszkalnictwa i zatrudnienia”.

János Lázár przed wyborami znów wyciąga kartę Romów

Mija kilka miesięcy, zbliża się kampania wyborcza, sondaże wskazują, że Tisza prowadzi, a skrajnie prawicowa partia ma całkiem spory elektorat, który jest w stanie zapewnić jej wejście do węgierskiego parlamentu. 

Jest 22 stycznia 2026, świętowany swoją drogą jako Dzień Kultury Węgierskiej. János Lázár w ramach spotkań przedwyborczych Lázárinfó jedzie do miejscowości nad Balatonem, do Balatonalmádi. 

Zanim zacytuję wypowiedź Jánosa Lázára, która jak to określają Węgrzy “wywaliła korki” czyli doprowadziła do szału przede wszystkim społeczność romską, a dla opozycji stała się “wodą na młyn”, lub jak określił jeden z dziennikarzy “wysoką piłką” podaną przez przeciwnika, małe wprowadzenie.

kampania wyborcza na Węgrzech, wypowiedz Janosa Lazara o Cyganach
Minister budownictwa i komunikacji János Lázár podczas spotkania przedwyborczego w Balatonalmádi, 22 stycznia 2026

Kim jest János Lázár i jaką strategię mobilizacji elektoratu ma Fidesz?

János Lázár, obecnie minister budownictwa i komunikacji, jest jednym z najbliższych i najbardziej liczących się współpracowników Viktora Orbána, drugi najważniejszy człowiek Fideszu. Znany jest z tego, że ma bardzo dobry kontakt z zwykłymi ludźmi, chętnie bierze udział w spotkaniach z mieszkańcami kraju, chętnie odpowiada na pytania. Przez dziesięć lat (2002-2012) był burmistrzem miejscowości Hódmezővásárhely, która w tym czasie jako jedyne miasto na Węgrzech mogła poszczycić się sukcesami w integracji społeczności romskiej. Twarz Fideszu w realizacji rządowej strategii politycznej dotyczącej Romów. 

Kiedy Péter Magyar pojawia się jako samodzielny gracz na węgierskiej scenie politycznej, przypomina młodego Orbána. I także do jego strategii się odwołuje. 

W 2005 r. w nadziej na odbicie władzy z rąk Ferenca Gyurcsányiego pod hasłem odbudowy demokracji i wsłuchanie się w głos ludu Viktor Orbán zakłada koła obywatelskie na terenie całych Węgier. Z założenia miał być to ruch oddolny – organizowanie się lokalnych społeczności i szukanie rowiązań na lokalne problemy u źródła. Co prawda nie przyniósł mu zwycięstwa w 2006, ale za to utorował drogę do zdobycia ⅔ mandatów w kolejnych wyborach i umożliwił zabetonowanie status quo. Tak imponująca wygrana po kilku latach okazała się śmiertelną dla kół obywatelskich. Nie trzeba już było pytać nikogo o zdanie. Fakty i opinie podawane zostały odgórnie wraz z przejęciem przez rząd najważniejszych mediów, ogólnokrajowych i lokalnych.

Wzorując się na sukcesie kół obywatelskich Péter Magyar inicjuje powstanie lokalnych klubów sympatyków TISZY, TISZA Szigetek, Wyspy TISZY. Fidesz do tradycji kół obywatelskich, sięgnął dopiero, gdy poczuł na karku oddech swojego byłego człowieka, Pétera Magyara i założonej przez niego partii.

Wtedy reanimuje koła obywatelskie, zgodnie z wymogami czasu online – rusza Cyfrowe Koło Obywatelskie (Digitális Polgár Kör, DPK). Spotkania odbywają się w wybranych miejscowościach w kraju i transmitowane są na żywo w internecie. Jego główne dwa filary to wiec antywojenny i i LazárInfó, spotkaniami z Jánosem Lázárem. 

Warto zauważyć, że środowiska romskie aktywizują się zarówno w ramach DPK, jak i wysp TISZY. 

Jak możemy przeczytać na ich stronie  (Digitali Polgári Kör) “Lázárinfó to forum dialogu. Wierzymy, że życie publiczne nie toczy się za zamkniętymi drzwiami, ale na ulicach, na placach, wśród ludzi. Społeczność Lázárinfó DPK jest skierowana do osób, które cenią sobie szczerą rozmowę, dyskusję i wspólnotowe myślenie. Dołącz, jeśli szukasz odpowiedzi. Zadaj swoje pytania!”.

“Wewnętrzne rezerwy” do “czyszczenia toalet w pociągach”

I to właśnie na jednym z takich forum János Lázár wyjaśniając, dlaczego Węgry nie powinny przyjmować migrantów stwierdza:

„Jeśli nie ma migrantów, a ktoś musi sprzątać toalety w pociągach InterCity, ale że węgierscy wyborcy nie zgłaszają się zbyt chętnie do sprzątania zasranych toalet innych osób, to należy sięgnąć po wewnętrzne rezerwy. A wewnętrzne rezerwy to węgierscy cyganie. Taka jest rzeczywistość”.

Węgierscy Romowie oburzeni

Wypowiedź Jánosa Lázára wywołała oburzenie wśród społeczności romskiej na Węgrzech. 

W obszernym wpisie na Facebooku swoją opinię na temat przedstawił jeden z najbardziej znanych romskich piosenkarzy w kraju, Kis Grófo, do tej pory chętnie wspierający i fotografujący się z politykami Fideszu. Wypowiedzi ministra budownictwa i transportu uznał za oburzające i zaapelował do wszystkich Romów, aby jednoznacznie odcięli się od takich i podobnych rasistowskich form dyskryminacji. 

Według Béli Rácz, prezesa Stowarzyszenia 1Magyarország, traktowanie Romów przez Lázára w sposób dyskryminujący ze względu na pochodzenie etniczne i określanie ich mianem „rezerwy” jest niedopuszczalne. „Romowie nie są rezerwą. Proszę się rozejrzeć, Romowie pracują w budownictwie, są przedsiębiorcami, intelektualistami, a także pracują w sektorze publicznym. János Lázár powinien przeprosić i zrezygnować, ponieważ minister nie może tak mówić!” Według Ráca to zdanie nie jest po prostu „niefortunnym sformułowaniem”, ale odzwierciedleniem sposobu myślenia, który z góry przypisuje Romom prace o niskim prestiżu.

János Orsós, dyrektor i założyciel Technikum im. Ambedkara, placówki oświatowej działającej obecnie w Miszkolcu, której celem jest zapewnienie możliwości dalszej edukacji młodzieży romskiej, główny inicjator romskich wysp TISZA w Borsod-Abaúj-Zemplén, najbiedniejszym regionie Węgier uważa, że wypowiedź ministra jest „szczera” w tym sensie, że jasno pokazuje, jaką rolę rząd przeznacza Romom i jak wąska jest oferowana perspektywa. Według Orsósa różnicowanie „Węgrów i Węgrów” istnieje od dawna, a segregacja w edukacji jest jego wstępem: to tam wyznacza się „miejsce” Romom.

 „Mam taką wiadomość dla Jánosa Lázára, niech weźmie  szczotkę do czyszczenia toalet, wsiądzie do pociągu, i jako minister transportu niech spojrzy sam na własne gówno i je posprząta!”.

Szilvia Szénási, dyrektorka Fundacji Uccu (Uccu Alapítvány – Fundacja Nieformalnej Edukacji Romów) mówi, że wypowiedź Jánosa Lázára nawet zwykłego człowieka wyprowadziła z równowagi. 

“Bo kiedy drugi najważniejszy człowiek w rządzie mówi o szczotce do czyszczenia ubikacji i sprzątaniu gówna, dodając do tego kogo ma na myśli, to jest to stwierdzenie wypowiedziane prosto w oczy, które łatwiej zrozumieć niż na przykład kiedy mówi, że „mieszkają tu od 600 lat i nie potrafiliśmy ich zintegrować”.

Szénási dodaje również, że “w wyniku tej wypowiedzi zabrali głos ludzie, którzy do tej pory w ogóle nie angażowali się w politykę, a do których dotarła jednoznaczność i prostota tego przesłania. Choć wielu z nas już wcześniej straciło cierpliwość”.

Dóri Lakatos, wnuczka romskiegiego pisarza i inżyniera Menyhérta Lakatosa, zamieściła w mediach społecznościowych emocjonalny wpis, w którym stwierdza, że wypowiedź Lázára jej nie zaskoczyła. 

“Nie jest to pierwsze tego typu oświadczenie, podobnie jak w przypadku Viktora Orbána. Od czasu do czasu udowadniają, że nie uważają Cyganów za ludzi. Postrzegają nas jako „wewnętrzne rezerwy”, „wewnętrznych migrantów”, sprzątaczy toalet, głosy do kupienia. Nie jest to wyrwane z kontekstu zdanie, nie jest to przypadkowa wypowiedź, jest to ich szczera, nieukrywana opinia. 

Wiele osób wezwało Jánosa Lázára do przeprosin. Moje pytanie brzmi: dlaczego? Za jego wyjątkową szczerość? Czy będzie nam lepiej, jeśli przeprosi?

Nadszedł czas, aby Romowie uświadomili sobie, jak postrzegają nas ci ludzie. Nie traktują nas jak ludzi.

Mój dziadek przez całe życie pracował nad poprawą sytuacji Romów. Chciał, abyśmy mogli zostać inżynierami, pisarzami, lekarzami, nauczycielami. Jestem dumna, że w naszym kraju jest wielu wybitnych romskich specjalistów, którzy pomimo ogromnych trudności osiągnęli sukces”. 

W dalszej części wpisu zwraca się swoich towarzyszy Romów, by zachowali swoją godność i nie wierzyli, że są tylko sługami innych, którzy powinni się cieszyć, gdy rząd bardzo łaskawie pozwoli im sprzątać odchody innych, żeby nie dali się kupić za kilka dobrych słów. Następnie zwraca się do wszystkich Węgrów, którzy udzielili wsparcia węgierskim Romom.

“Chciałbym podziękować tym WĘGIERSKIM ludziom, którzy w ostatnich dniach stanęli po naszej stronie. Napawa mnie nadzieją, że tak wielu z was nas kocha i wie, że nie jesteśmy gorsi od was tylko dlatego, że urodziliśmy się jako Cyganie.

Mam nadzieję, że „wielcy” ludzie, patrząc ze swoich zamków, czują i wiedzą, że Cyganie nie zapominają. Nie zapomnieliśmy, kiedy kiedyś wsadzili naszych przodków do pociągu, i tego też nie zapomnimy, że w 2026 roku znów chcieli nas wsadzić do pociągu, choć teraz z innych powodów. W obu  przypadkach hasło było podobne: „Praca wyzwala!”.

Kiedy mieszkańcy cygańskiej osady w Vésztő zostali wsadzani do pociągów, powiedziano im, że jadą do pracy, a oni się cieszyli. W końcu będą mieli pracę! Końcową stacją było Birkenau.

Możemy być wdzięczni, że teraz wysyłają nas „tylko” do czyszczenia gówna, by nie trzeba było sprowadzać migrantów”. 

Nie tylko Romowie są oburzeni wypowiedzią Lázára

Słowa ministra budownictwa i komunikacji wywołały oburzenie nie tylko wśród społeczności romskiej.

András Pikó, od 2019 burmistrz VIII dzielnicy Budapesztu (jako wspólny kandydat kilku partii opozycyjnych), w mediach społecznościowych zamieścił post, w którym potępił słowa jednego z najważniejszych ludzi Fideszu:

“Jako burmistrz dzielnicy Budapesztu, w której mieszka największa społeczność romska i imigrancka, głęboko potępiam słowa Jánosa Lázára, który wprowadził rozróżnienie między Węgrami a Węgrami, między ludźmi a ludźmi.” 

Po zacytowaniu wypowiedzi Lázára z Balatonalmádi dodał:

“Wszystko to miało miejsce niedługo po tym, jak premier powiedział, że jego zdaniem nie jest bez znaczenia, czy ubóstwo dotyka dzieci węgierskie, czy romskie.

Mam nadzieję, że z tych zdradzających intencje wypowiedzi dla wszystkich stało się jasne, jaką przyszłość szykuje udający świętych, mamiący obietnicami Fidesz naszym romskim rodakom, których wykorzystuje”. 

Gergely Karácsony, burmistrz Budapesztu we wpisie na Fb z 26 stycznia napisał m.in.:

„Żadna kampania, żadna panika przed porażką; nic na świecie nie może być usprawiedliwieniem, a już na pewno nie wyjaśnieniem dla podłych wypowiedzi, które padły w ostatnich dniach: poniżania Romów i fałszywego przeciwstawiania sobie Budapesztu i prowincji. (…)

Budapeszt nie byłby tym samym miastem bez Romów, którzy własnymi rękami lub swoją sztuką budowali je i budują każdego dnia. Mamy dług względem nich –  jesteśmy im winni ochronę przed podłymi, poniżającymi słowami i czynami, a przede wszystkim jesteśmy im winni zachowanie Budapesztu jako miasta różnorodnego i otwartego”.

Péter Magyar zareagował błyskawicznie zamieszczając wpis na FB już następnego dnia:

“János Lázár przekroczył wszelkie granice. Nie przypadkowo, ale celowo powiedział przed kamerą, jakie zadania rząd Orbána zamierza powierzyć romskiej społeczności na Węgrzech. Wystarczy! Precz  z życia publicznego!”

Lázár przeprasza Romów, Orbán słucha radia Dankó

Lázár próbuje kontrować Pétera Magyara, pisząc, że “Śpiący Królewicz Józio z dzielnicy Wzgórza Róż niech nie próbuje pouczać jego, bo on w tym kraju zrobił najwięcej na rzecz integracji Romów:

„Nikt nie stworzył węgierskim Romom więcej możliwości niż obecny rząd”.

Dwa dni później podczas wiecu anywojennego w Kaposvárze János Lázár przeprasza za swoje słowa:

„To, co powiedziałem w Balatonalmádi w otwartej i jasnej wypowiedzi, uraziło niektórych, dlatego chciałbym przeprosić. Szczególnie chciałbym przeprosić moich romsko-węgierskich rodaków, których te kilka zdań, ta myśl, zraniła. Przepraszam za to, naprawdę mi przykro. (…) Przez ostatnie 25 lat zawsze pracowałem dla Romów, a nie przeciwko nim”.

Także Orban próbuje załagodzić sytuację. 29 stycznia na jego oficjalnym profilu na FB rano pojawia się filmik, na którym widzimy jak wsiada do minibusa, a w tym samym czasie głos kobiecy zadaje mu pytanie, czy podczas jazdy zwykł słuchać muzyki, na co premier odpowiada, że nigdy, no chyba że sam zasiada za kierownicą, wtedy włącza Dankó Rádió (publiczne radio Romów, od nazwiska Pisty Dankó węgierskiego muzyka i kompozytora pochodzenia romskiego).

Smród z “zasranych toalet” roznosi się po kraju

Mimo przeprosin i prób przewietrzenia publicznej przestrzeni, smród z ubikacji pociągów na Węgrzech roznosi się po całym kraju. 

Tego samego dnia, kiedy rano Viktor Orbán ogłasza, że najlepszym radiem jest Dankó, o piątej po południu János Lázár rozpoczyna swoje kolejne spotkanie z cyklu Lázárinfó. Tym razem, zgodnie z wcześniej ustalonym harmonogramem, w Gyöngyös, miejscowości położonej na północno-wschodnich Węgrzech, gdzie mniejszość romska jest najliczniejsza. 

Podczas spotkania grupa Romów skanduję “Lázár ustąp” i na znak tego wyciągają czerwone kartki. Powstaje duże zamieszanie. Siedzący w pierwszych rzędach są spokojni, ale na końcu sali wrze. To ludzie zgromadzeni przy wejściu głośno komentują. Lázár ze sceny zwraca się do publiczności, że gdyby Péter Magyar wygrał wybory, tak właśnie będą wyglądały Węgry. Zapanuje chaos.

„Przeinaczanie moich słów i tworzenie tej atmosfery to dzieło Pétera Magyara. Kto chce chaosu w tym kraju? Péter Magyar, to on gra kartą rasistowską i podburza Cyganów przeciwko Węgrom. Péter Magyar ze Wzgórza Róż (red. Rózsadomb, dzielnica Budapesztu po stronie Budy, symbol zamożności i luksusu ) chce podburzyć Cyganów przeciwko węgierskiej większości. Taki chaos będzie panował, jeśli Péter Magyar będzie rządził krajem”.

Następnego dnia także rząd i media prorządowe podają do wiadomości, że to ludzie Pétera Magyara zakłócili spotkanie w Gyöngyös. Szambo wybija jednak dzień później, kiedy narracja Fideszu przedstawia protestujących Romów jako przestępców.

Pierwszy zamieszcza taką informację Viktor Orbán:

“Szok! Okazało się, że w czwartek Tisza wysłał przestępców na Lázárinfó w Gyöngyös, aby zastraszyli i nękali przybywających tam członków Fideszu.

Mogliśmy przekonać się, jak naprawdę wygląda miłość bliźniego, o której Tisza tak często mówi. Lista przestępstw jest długa: rozbój, rabunek, defraudacja, napaść, przemoc seksualna, wymuszenie, zabójstwo. To oni są apostołami miłości Tiszy.

Proszę wszystkich naszych rodaków, członków Fideszu i nie tylko, Romów i nie tylko, wszystkich którzy odwiedzają nasze zgromadzenia, abyśmy dbali o siebie nawzajem i nie dali się sprowokować działaniom prowokatorów i przestępców z Tiszy. 

Wierzymy w siłę miłości i wspólnego działania!”

Kilka godzin później na stronie FB Lázárinfó pojawia się filmik, na którym można zobaczyć protestujące osoby, przybliżone i zakreślane na czerwono ich twarze, inicjały, a pod spodem rodzaj popełnionych przestępstw. Razem ponad 150.

Opozycyjni dziennikarze próbują się dowiedzieć, kto mu udostępnił te dane. Pytania pozostają bez jasnej odpowiedzi. Lazar tłumaczy, że jako członek rządu ma dostęp do takich informacji, policja oficjalnie zaprzecza, że kogokolwiek legitymowała przed, podczas, czy po spotkaniu.

Wyraźny rozłam wśród liderów społeczności romskiej

Po wypowiedzi Lázára odczuwalne są nastroje wśród polityków i aktywistów romskich, by w końcu stanąć na własne nogi i prowadzić własną, autonomiczna politykę. W tym duchu interpretowana jest demonstracja “Opowiedzmy się za naszymi romskimi rodakami” zorganizowana przez 18-letniego działacza romskiego Adama Lakatosa 31 stycznia  przed budynkiem ministerstwa Jánosa Lázára. Mimo niekorzystnej pogody skupiła kilkuset demonstrantów, w przeważającej mierze pochodzenia romskiego, ale także innych grup społecznych.

Jak zauważa portal HVG “ponad 10 tysięcy osób polubiło post romskiego prawnika Brúnó Faragó na Facebooku, w którym pisze on: „Nadszedł czas na zmiany. Nie ma na co czekać. Społeczność romska musi sama się zbudować, nie czekać na pomoc z zewnątrz i nie polegać na innych – zwłaszcza nie na wielkiej polityce”. 

János Orsos staje się twarzą walki o godność Romów, liderem niezadowolonych i krytykujących rządy Orbána. Prorządowe media bardzo szybko przystąpiły do ataku, próbują go zdyskredytować. Media opozycyjne zapraszają do wywiadów, nagłaśniają jego wypowiedzi. W wywiadzie pt. “Tak nas integrowali, że pozostała nam tylko szczotka do czyszczenia klozetów, a teraz jeszcze chcą nam odebrać godność” opublikowanym 3 lutego na Szeretlek Magyarorszag  stwierdza:

“Minister Lázár nazwał płatnymi awanturnikami Petera Magyara tych, którzy mieli odwagę zabrać głos i pokazali mu czerwoną kartkę w Gyöngyös To najbardziej upokarzające. Odebrał nam bowiem godność twierdząc, że nie jesteśmy zdolni i gotowi bronić siebie z własnej woli, z poczucia własnej wartości, i nie trzeba, by nas ktoś o to prosił czy nam zapłacił. Następnie  w weekend podczas wiecu w Hatvan Viktor Orbán mówił już, że przestępcy cygańscy próbowali przerwać Lázárinfo za pieniądze, a później by to udowodnić, przedstawił kartoteki przestępcze mówców. Na filmie przybliżono ich twarze i obok ich inicjałów wymieniono ich przestępstwa. To nic innego jak zastraszanie”. (Magyar Narancs, 4 lutego 2026.)

wybory na Węgrzech, Romowie Janos Orsos
János Orsos staje się twarzą walki o godność Romów.

Zupełnie w innym tonie reagują wspomniani na początku artykułu oficjalni przedstawiciele Romów w strukturach rządowych, ludzie Fideszu: Attila Sztojka, sekretarz stanu odpowiedzialny za sprawy romskie w MSW i Istvan Aba-Horváth, prezes Ogólnokrajowego Samorządu Węgierskich Romów. Ten ostatni zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym zwraca się do ministra budownictwa i transportu Jánosa Lázára z prośbą o skorygowanie niejednoznacznego, niefortunnie sformułowanego stwierdzenia oraz o jednoznaczne potwierdzenie, że rząd traktuje węgierską społeczność romską jako partnera, a nie jako napiętnowaną grupę. 

Zupełnie w innym tonie reagują wspomniani na początku artykułu oficjalni przedstawiciele Romów w strukturach rządowych, ludzie Fideszu: Attila Sztojka, sekretarz stanu odpowiedzialny za sprawy romskie w MSW i Istvan Aba-Horváth, prezes Ogólnokrajowego Samorządu Węgierskich Romów. Ten ostatni zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym zwraca się do ministra budownictwa i transportu Jánosa Lázára z prośbą o skorygowanie niejednoznacznego, niefortunnie sformułowanego stwierdzenia oraz o jednoznaczne potwierdzenie, że rząd traktuje węgierską społeczność romską jako partnera, a nie jako napiętnowaną grupę. 

Trzy dni później, w niedzielę, Attila Sztojka, sekretarz stanu odpowiedzialny za stosunki z Romami, który w wyborach 2022 r. wszedł do węgierskiego parlamentu z listy Fidesz-KDNP.

swoje dotychczasowe milczenie w sprawie wypowiedzi Lázára uzasadnił następująco:

“Nie zabierałem głosu w ostatnich dniach, ponieważ to nie ja powinienem był zabrać głos, ale ten, kto popełnił błąd, kto wypowiedział krzywdzące słowa”. 

Dodał, że trzeba przejść po przeprosinach do porządku dziennego, ponieważ 12 kwietnia odbędą się wybory, które będą miały decydujące znaczenie również dla Romów. Na rozwój dalszych wypadków również utrzymuje narrację rządową. Na swoim FB zamieścił film wskazujący protestujących w Gyöngyös Romów jako przestępców i zwraca się bezpośrednio do Pétera Magyara i  zwolenników TISZY by “nie nastawiali Cyganów przeciw Cyganom, Cyganów przeciw Węgrom, bo z tego może tylko być problem” .  

Kto wygra wybory?

Przepowiednia z cygańskich kart

Jaki wpływ na wyniki wyborów będzie mieć wypowiedź Jánosa Lázára? To pytanie nurtuje obecnie opinię publiczną na Węgrzech, a próby udzielenia odpowiedzi na nie łączą się z próbami wyjaśnienia, czy była to tylko wpadka komunikacyjna, czy element dobrze zaplanowanej strategii. 

Rozmawiając z dziennikarzami opozycyjnych mediów, często słyszę, że w komunikacji rządowej nie ma miejsca na przejęzyczenie, że każde słowo jest “kicentizve”, wymierzone co do centymetra. Także Centrum Prasowe Romów Roman Sajtóközpont wskazuję, że to nie była pomyłka. Jak możemy przeczytać na ich FB już dwa dni wcześniej przed wystąpieniem w Balatonálmadi, Lázár miał spotkanie na Csepelu i wypowiedział się w podobnym tonie:

 “Widząc, że są osoby także z Naszej Ojczyzny, rozpoczął dłuższą wypowiedź, w której, posługując się tym samym tokiem myślenia, argumentował, że na Węgrzech nie ma migrantów i nie ma „węgierskiej siły roboczej” do sprzątania pociągów Intercity. „Nie znalazłem zbyt wielu Węgrów, którzy by się tym zajęli i sprzątali po innych zasrane toalety”. Zaraz potem Lázár przechodzi do argumentacji, że kraj nie potrzebuje żadnych pracowników tymczasowych, ponieważ „jeśli uda nam się zorganizować normalną pracę dla romskiej społeczności węgierskiej, to nie będziemy potrzebowali pracowników tymczasowych. (…) Węgierscy Cyganie stanowią rezerwę siły roboczej dla węgierskiego społeczeństwa. Moim zdaniem nie należy przyjmować migrantów ani integrować pracowników tymczasowych, ale po 35 latach należy wreszcie stworzyć sensowne możliwości dla węgierskich Cyganów”.

Można przypuszczać, że jest to strategia na pozyskanie głosów skrajnie prawicowej Naszej Ojczyzny, do której Péter Magyar z początkiem roku puszczał oko, mówiąc w swoim sylwestrowym przemówieniu o tym, że jeśli TISZA wygrała wybory, od 1 czerwca 2026 r. Węgry nie przyjmą żadnych pracowników tymczasowych spoza UE.

Niecałe dwa tygodnie przed wypowiedzią Lázára, Telex opublikował artykuł pt. “Podczas gdy Fidesz atakuje, Péter Magyar głaszcze także wyborców Naszej Ojczyzny”, a w nim taki oto komentarz:

“Magyar dotychczas atakował rząd węgierski w kwestii migrantów z powodu wypuszczania przemytników ludzi, ale teraz nadał tej sprawie nowy wymiar, poruszając kwestię pracowników tymczasowych. W ten sposób chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: nie tylko zwraca temat przeciwko Viktorowi Orbánowi, ale także porusza jedną z ulubionych kwestii Naszej Ojczyzny. Wśród wyborców radykalnej partii może być jeszcze sporo rezerw”.

HVG w artykule “Wewnętrzne rezerwy kontratakują: komu wierzą Cyganie upokorzeni  czyszczeniem ubikacji?” zauważa, że “słowa Jánosa Lázára o sprzątaniu toalet nie  spowodowały natychmiastowego pęknięcia, ale wywołały rysę wśród romskich wyborców, co może mieć poważne konsekwencje polityczne. Z tego powodu Fidesz może mieć problemy z mobilizacją nawet tam, gdzie dotychczas mógł liczyć na poparcie swoich zwolenników.

Jak widzimy, kilka miesięcy przed wyborami, słowo “rezerwy” zaczyna być kluczowym. Lázár swoją wypowiedzią jasno i wyraźnie naznaczył kolejne pole walki między Fideszem a TISZĄ – bój toczy się o niezdecydowanych zarówno wśród Romów, jak i skrajnej prawicy. A według analizy krajobrazu wyborczego Mátyása Bódi, im dłużej uda się utrzymać w debacie publicznej wypowiedź o węgierskich Romach jako wewnętrznych rezerwach do czyszczenia toalet, tym większe są szanse na przejęcie  romskiego elektoratu przez TISZĘ:

“Okręgi wyborcze w północnej części komitatu Borsod są najbiedniejszymi regionami Węgier. Według ostatniego spisu ludności, w rejestrach wyborców znajduje się tu najwięcej osób deklarujących pochodzenie romskie. Od 2014 r. właśnie w tych okręgach partia Fidesz odnotowała największy wzrost popularności. Można powiedzieć, że okręgi wyborcze skupione wokół Ózd, Kazincbarcika i Sátoraljaújhely stały się najbardziej owocnymi obszarami rządowej zmiany komunikacyjnej, której celem są obecnie wyborcy o niższym statusie społecznym. Dlatego też nie jest bez znaczenia, jak długo Péter Magyar i różni romscy liderzy będą w stanie utrzymać na powierzchni wypowiedzi Jánosa Lázára dotyczące Romów i “zasranych ubikacji”. (Głosy Cyganów – czy „złote rezerwy” Fideszu są zagrożone?, Mátyása Bódi, Válasz Online). 

***

To kolejna kampania wyborcza na Węgrzech, podczas której na chwilę w centrum uwagi stawia się Romów. Niezależnie od wyników wyborów pozostaje otwartym pytanie: czy społeczność romska wykorzysta swoje pięć minut w świetle reflektorów,  by przejąć kontrolę nad własną narracją? Jak mówiła podczas demonstracji przed ministerstwem Lázára Ágnes Daróczi, wieloletnia działaczka i badaczka kultury romskiej:

„Organizujecie się, jeśli chcecie, by wasze interesy były uwzględnione”.

wybory na Wegrzech, Romowie oburzeni
Ágnes Daróczi, wieloletnia działaczka i badaczka kultury romskiej przemawia na demonstracji przeciwko wypowiedzi Jánosa Lázára Fot. Index