Dwa bratankiPolacy na WęgrzechWęgierskie mediaWiadomości

Azyl po węgiersku. Jak rząd Orbána zmienia prawo, by chronić polskich polityków

Jak informuję portal HVG po cichu zostało zmienione prawo, które może uniemożliwić wydanie polskich polityków Polsce, nawet w przypadku europejskiego nakazu aresztowania. Nowelizacja uchwały zbiegła się w czasie z uzyskaniem azylu przez byłego ministra sprawiedliwości.  Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski korzystają już z ochrony rządu Viktora Orbána. Będzie ktoś następny?

Z artykułu dowiesz się:

  • jak Węgry zmieniły prawo, by blokować europejski nakaz aresztowania

  • dlaczego nowelizacja zbiegła się z azylem Zbigniewa Ziobry

  • czy węgierskie przepisy są zgodne z prawem Unii Europejskiej

  • kto może być kolejnym polskim azylantem na Węgrzech

HVG: „Rząd po cichu zmienia ustawę, chroniąc polskich polityków zbiegłych na Węgry”

W dzisiejszym artykule zatytułowanym „Rząd po cichu zmienia ustawę, chroniąc polskich polityków zbiegłych na Węgry portal HVG zwraca uwagę, że podany przez Zbigniewa Ziobrę w wywiadzie dla radia RMF moment uzyskania statusu uchodźcy — „tuż przed świętami” — zbiega się w czasie z nowelizacją węgierskiego prawa. Wprowadzone poprawki gwarantują ochronę państwa węgierskiego nawet w przypadku wydania europejskiego nakazu aresztowania.

„Choć Ziobro dopiero w poniedziałek oficjalnie potwierdził, że otrzymał azyl od rządu węgierskiego, wszystko wskazuje na to, że decyzja ta była przygotowywana od dłuższego czasu w Klasztorze Karmelitów, siedzibie premiera Viktora Orbána. W rozmowie z polską stacją radiową RMF polityk PiS przyznał, że od tygodni korzysta z ochrony węgierskiego rządu, ponieważ status uchodźcy otrzymał „tuż przed Bożym Narodzeniem”.

Jeszcze bardziej wymowna okazuje się zmiana ustawy opublikowana dokładnie 22 grudnia w dzienniku urzędowym Magyar Közlöny. Nowelizacja modyfikuje ustawę o współpracy w sprawach karnych z państwami członkowskimi UE w taki sposób, że od 1 stycznia 2026 r. sąd będzie zobowiązany odmówić wykonania europejskiego nakazu aresztowania, nawet jeśli został on wydany przez państwo, z którego uciekła osoba uznana za uchodźcę przez Węgry lub inne państwo członkowskie Unii.

Oznacza to, że nawet w przypadku wydania przez sąd w Warszawie europejskiego nakazu aresztowania wobec przebywających na Węgrzech Zbigniewa Ziobry lub Marcina Romanowskiego, zgodnie z węgierskimi przepisami nie będzie możliwe ich przekazanie Polsce. Co więcej, poprawka przewiduje, że mechanizm ten obowiązywałby również wtedy, gdyby osoby te w międzyczasie uzyskały obywatelstwo węgierskie, tracąc formalnie status uchodźcy, lecz nadal spełniając warunki jego przyznania”.

Status uchodźcy dla obywatela UE?

HVG zauważa, że „zgodnie z prawem unijnym w przypadku wydania europejskiego nakazu aresztowania węgierska policja powinna zatrzymać podejrzanego i w ciągu 72 godzin doprowadzić go przed sąd, który decydowałby o ewentualnym przekazaniu go państwu składającemu wniosek — w tym przypadku Polsce. O ile jednak w sprawie Romanowskiego sędzia mógł jeszcze rozważać jego ekstradycję, o tyle przyjęta nowelizacja ustawy wyklucza taką możliwość — przynajmniej w teorii”.

Jak podkreśla dziennikarka HVG, problematyczne jest również samo użycie pojęcia „status uchodźcy” w odniesieniu do obywateli państw Unii Europejskiej.

„Choć członkowie rządu konsekwentnie mówią o statusie uchodźcy, pojęcie to w prawie unijnym nie odnosi się do obywateli UE. W związku z tym rząd zastosował specjalną procedurę, co potwierdził sam Viktor Orbán. Zgodnie z nią minister spraw wewnętrznych Sándor Pintér udzielił Marcinowi Romanowskiemu specjalnej ochrony w ramach swoich uprawnień i nie ma powodów sądzić, że w przypadku Ziobry postąpiono inaczej.

Minister spraw wewnętrznych może skorzystać z takiej możliwości na podstawie ustawy o azylu, jeśli wnioskodawca nie spełnia formalnych warunków uznania za uchodźcę. Problem polega jednak na tym, że w takim przypadku — zgodnie z prawem unijnym i międzynarodowym — nie można mówić o rzeczywistym statusie uchodźcy. Ta sprzeczność otwiera nawet drogę do skierowania sprawy przez sąd do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w trybie pytania prejudycjalnego. TSUE mógłby wówczas uznać nadrzędność prawa unijnego i nakazać wydanie polityków Polsce. Ponieważ takie postępowania trwają często kilka lat, do tego czasu Ziobro i Romanowski mogliby swobodnie poruszać się po terytorium Węgier.

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy Węgry dostosowują prawo pod polskich azylantów, naruszając przy tym przepisy unijne. W marcu ubiegłego roku, na wniosek Romanowskiego, zmieniono tę samą ustawę w taki sposób, że nawet jeśli sąd nakaże wykonanie europejskiego nakazu aresztowania, prokurator generalny może odwołać się od tej decyzji”.

Sytuacja polskich azylantów na Węgrzech mogłaby ulec zmianie, gdyby nadchodzące wybory wygrała opozycyjna partia Tisza. Zapytana przez dziennikarzy portalu Telex o stanowisko w tej sprawie, odpowiedziała krótko:

„Pod rządami Tiszy Węgry nie będą schronieniem dla zagranicznych przestępców”.

Romanowski. Ziobro. Kto następny?

Na zakończenie autorka tekstu zastanawia się, czy w najbliższym czasie grono polskich azylantów na Węgrzech nie powiększy się o byłego premiera Mateusza Morawieckiego, któremu w ubiegłym roku postawiono zarzuty przekroczenia uprawnień. Zauważa jednak, że „byłaby to sprawa tak dużej wagi, iż rząd Viktora Orbána najpewniej nie zdecydowałby się na podjęcie takiego ryzyka. Jak dotąd Morawiecki stanowczo zaprzecza, by kiedykolwiek rozważał ubieganie się o azyl na Węgrzech — choć jeszcze dwa miesiące temu podobne deklaracje składał Zbigniew Ziobro. Sądząc po poniedziałkowej wypowiedzi węgierskiego ministra spraw zagranicznych Pétera Szijjártó, pomoc dla polskich „towarzyszy broni” może jednak na tym się nie zakończyć”.

 

00:00
00:00