Polka Węgierka dwie siostry?
Słynne powiedzenie ilustrujące polsko-węgierską przyjaźń mówi o dwóch bratankach. Polak Węgier dwa bratanki, do szabelki, i do szklanki. A co z kobietami? Czy w takim razie Polka i Węgierka to dwie siostry? Czy jest coś, co w jakiś szczególny sposób łączy kobiety znad Wisły i znad Dunaju? Jak siebie nawzajem postrzegamy?
Przy okazji kolejnego Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej przypominam dwa wywiady. Tekst “Państwo często staje po stronie oprawcy” opublikowany na Ofeminin w 2023 r. i “Jak Polka z Węgierką…” który ukazał się w miesięczniku “Polonia Węgierska” w 2021 r.
Z Marzeną Jagielską rozmawia Magda Bobik, Ofeminin
Marzena Jagielska – hungarolożka, współzałożycielka Gdańsk Bookstore Café w Budapeszcie, Polsko-Węgierskiej Agencji Kulturalnej KéM Csoport, menedżerka kultury, była red. nacz. miesięcznika „Polonia Węgierska”, red. nacz. „Prosto z Budapesztu”
„Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki”. To historyczne przysłowie zna chyba każdy, choć odnosi się ono wyłącznie do mężczyzn. Jaką rolę w tej legendarnej przyjaźni pełnią kobiety?
Polsko-węgierska przyjaźń liczy sobie około tysiąca lat. W początkach jej historii kobiety odegrały dużą rolę. To dzięki polsko-węgierskim małżeństwom zawieranym w celach politycznych, dynastie z Polski i Węgier umacniały swoją władzę. Jednak z czasem to się zmieniło i zgodnie z przysłowiem o dwóch bratankach, które zrodziło się pod koniec XVIII wieku, nasza legendarna przyjaźń stała się wyłącznie domeną mężczyzn. Wspólna walka o wolność czyniła z nich bohaterów, a kobiety pozostawiała w cieniu „domowego zacisza”. Taki stan rzeczy sprawia, że nasze społeczeństwa zostały pozbawione kobiecego aspektu przyjaźni i jej celebrowania. Atrybuty pojawiające się podczas polsko-węgierskiego świętowania mają wyłącznie charakter męski: motywy batalistyczne, oddawanie czci i honoru poległym towarzyszom broni i wspólne biesiady.
Warto tu zadać pytanie, co w tym czasie robiły kobiety i jak się zapatrywały na te męskie sojusze? Przecież najczęściej to na nie spadał obowiązek zadbania o gospodarstwo, opiekę nad dziećmi i starszymi. I jak wiemy, to kobiety stanowią największą grupę ofiar wśród ludności cywilnej podczas wszelkich wojen. Pomimo tego, że nie stawałyśmy ramię w ramię do walki, pamięć zbiorowa Polek i Węgierek ma bardzo dużo wspólnego. Chociażby traumę po gwałtach dokonywanych przez wyzwoleńczą Armię Czerwoną podczas II wojny światowej. Szacuje się, że w tym czasie na Węgrzech zostało zgwałconych od 50 do 200 tys. kobiet.
Możemy w ogóle mówić o przyjaźni polsko-węgierskiej w kontekście kobiet?
To jest pytanie, nad którym często się zastanawiam. Odnoszę wrażenie, że ta przestrzeń historyczno-kulturowa została całkowicie zagospodarowana przez mężczyzn. Co oczywiście niekoniecznie musi oznaczać, że tych relacji pomiędzy Polkami i Węgierkami nie było, czy nie ma.
Po agresji Rosji na Ukrainę Polska i Węgry po raz pierwszy od lat poróżniły się politycznie. Może dlatego nadszedł dobry moment, by w narracji o przyjaźni między naszymi narodami, do głosu wreszcie doszły kobiety. Jestem przekonana, że pomogłoby to uzdrowić oba społeczeństwa, a także zapobiec kolejnym traumom.

W Polsce patriarchat wciąż ma się bardzo dobrze, choć wiele środowisk próbuje przekonywać, że jest inaczej, a jak jest na Węgrzech?
Niestety, podobnie. W zeszłym roku jedna z instytucji kultury w Warszawie przygotowała z okazji Dnia Węgierskiej Nauki informator o najsłynniejszych naukowcach z Węgier. Wśród przedstawionych postaci nie było ani jednej kobiety! A co chociażby z Katalin Karikó, węgierską biochemiczką, której odkrycia były kluczowe przy pracach nad stworzeniem szczepionki przeciw COVID-19? A co z Márią Telkes, pionierką w badaniach nad energią słoneczną? Fakt, że te kobiety pozostały niezauważone, najlepiej pokazuje, jak głęboko jest zakorzenione stereotypowe myślenie.
Cały tekst dostępny na Ofeminin
Czytaj także Strajk Kobiet – demonstracja w Budapeszcie
Z dr Patrycją Pászt rozmawia Marzena Jagielska, Polonia Węgierska
