Prosto z Budapesztu
Polskim okiemWęgry w mediachWybory 2026

Wybory 2026 na Węgrzech: Społeczeństwo obywatelskie już wygrało

Wybory na Węgrzech odbędą się w najbliższą niedzielę. Sondaże przedwyborcze w zależności od tego, czy są przeprowadzane przez ośrodki badań opinii publicznej związanej z rządem, czy też opozycją głoszą zwycięstwo swoich. Wśród nich na uwagę zasługuje Median, który w wyborach parlamentarnych w 2022 najtrafniej przewidział wyniki. Według niego opozycyjna partia TISZA ma szansę osiągnąć nawet konstytucyjną większość. Jak zagłosują Węgrzy, okaże się dopiero po 12 kwietnia, ale już dziś niezależnie od oficjalnych wyników, można śmiało stwierdzić, że społeczeństwo obywatelskie wygrało. Dlaczego? 

Zmiana systemu w 2010 roku 

Narodowy System Współpracy jako wielkie rozczarowanie społeczne.

Wybory 2022, połączone siły opozycji, wielkie nadzieje na obalenie władzy Orbana okazały się euforią w zamkniętej bańce mieszkańców stolicy, poczym nastapiła wielka apatia wywołana rozczarowaniem wynikami wyborów, zwycięstwo Fideszu można było zobaczyć nawet z księzyca, a co dopiero z Brukseli, a niosący kaganek oświaty demokratycznego i obywatelskiego społeczeństwa na Węgrzech popadli w stupor. 

Okazało się, że jak nie ma we wsi chuja na Mariole, tak na Węgrzech nie ma chuja na Orbana. A wszystko to przez Narodowy System Współpracy. 

Wraz z ponownym dojsciem Fideszu do władzy w 2010 r. Orban zapowiedział nowy system polityczno-gospodarczy, narodowy system narodowej wspólpracy, który w formie oświadczenia został przyjęty już na pierwszym posiedzeniu Narodowego Zgromadzenia Węgier po wygranej partii Orbana, a formalnie zaczęła obowiązywać wraz z nową konstytucją uchwalona w 2011 od 1 stycznia 2012.  

W tym miejscu warto podkreślić, że Fideszowi drogę do uzyskania ⅔ mandatów w nowym parlamencie utorował ruch społeczny w postaci kół obywatelskich zakładanych przez zwolenników Orbana na terenie całego kraju. I to właśnie umowa społeczna jaką był NER miała zapewnić, że zidentyfikowane w trakcie kampanii wyborczej 2010 r. na szczeblu lokalnym problemy zostaną rozwiązane a oczekiwania spełnione. 

Oficjalnie więc nowy system był umową społeczną na wprowadzenie zmian gospodarczych i politycznych w imię “wolności, pokoju i pojednania”, a w rzeczywistości okazał się projektem nowych elit politycznych na przejęcie całkowitej władzy w kraju. Zabetonowano wszystkie instytucje stojące na straży demokracji, wraz z przejęciem kontroli nad mediami. 

Naród węgierski w roli szekspirowskiej  Ofelii

Ach, długo jeszcze poleżę

w szklanej wodzie, w sieci wodorostów,

zanim nareszcie uwierzę

że mnie nie kochano, po prostu. 

(Maria Pawilkowska-Jasnorzxewska)

W ramach NERu krok po kroku ludzie Orbana przejmowali majątek narodowy i płynące szerokim strumieniem fundusze unijne. Symbolem działania NERu stał się kolega z młodości premiera Węgier, Lorincz Meszaros, montażysta instalacji gazowych, obecnie najbogatszy Węgier (Forbes 2025) z majątkiem szacowanym na 1749,1 Mrd Ft. 

Zapytany kiedyś przez dziennikarza, czemu zawdzięcza taki majątek, odparł, że “dzieki Bogu, szczęściu i przyjaźni z Viktorem Orbanem”. Sam Viktor Orban nic nie posiada, a ze swojego uposażenia nic nie odłożył. Na szczęście nie musi się martwić o swoją rodzinę, która sobie świetnie radzi w tym systemie. Wystarczy spojrzeć na ojca premiera Węgier, który w posiadłości Hatvanpuszta ma mini safari z wybiegiem dla zebr, lub na zięcia, do którego należą chociażby wszystkie najbardziej luksusowe hotele w Budapeszcie, także historyczny Hotel Gellerta. 

Przez wiele, wiele lat do większości nie docierały, dosłownie i w przenośni, artykuły publikowane w szczątkowej prasie niezależnej na temat korupcji, afer finansowych i skandali obyczajowych. Zdominowane przez NER media państwowe i prywatne wszystko potrafiły zwykłym obywatelom wyjaśnić. Pierw międzynarodowy Fundusz Walut, Soros, elity Brukseli, a od czasów agresji rosyjskiej na Ukrainę i Wlodimir Zelenski. Wszyscy czyhają na zdobycz myśliwską w postaci futra Węgier. Ale wódz i ojciec narodu na to nigdy nie pozwoli. “Nie będą obcy pluć nam w twarz”. 

Nie będą! W narodowym micie Węgier Viktor Orban zaistniał jako ten, który przy ponownym pochówku Imrego Nagya pierwszy krzyknął “Ruscy do domu”. Jako ten, który znienawidzonym pogromcom powstania w 1956 roku powiedział “wystarczy”. To wtedy Orban wrył się w głowy i serca wielu Węgrów, jako ten, który poprowadzi Węgrów do upragnionej wolności.  

Pierwszą wygraną Fideszu w wyborach parlamentarnych w 1998 r. postrzegano jako prawdziwą zmianę systemu. W końcu rządy nieskoligaconych z byłym ZSRR. Wolność, sprawiedliwość i prawdziwa demokracja! Jednak po czterech latach rządów w latach 1998-2002 polityczny “żóltodziub” przegrał kolejne wybory. I to na 2 kadencję. I to właśnie w ciągu tych ośmiu lat rządów socjaldemokratów zakończonych upadkiem ówczesnego premiera FG po słynnej wypowiedzi na zamkniętym zebraniu partyjnym, które wyciekło do mediów  “kłamaliśmy rano, wieczorem i nocą”, w Węgrach umocniło się przekonanie i wiarę, że nigdy więcej lewakom zaufać nie możemy. Węgry nie pozwolą, by nimi rządzili przefarbowani komuniści. Precz z władzą socjaldemokratów, precz z Gyurcsanyim!

Napastnik Orban wyszedł z cienia, ruszyły koła obywatelskie i jest upragniona wygrana w wyborach 2010 r. I w 2014, i w 2008, i w 2022. I choć ewidentne są nadużycia władzy, zubożenie społeczeństwa, niewydolność usług publicznych, jakże trudno społeczeństwu uwierzyć, znów zrewidować poglądy i przyznać, że to nie nas kochać chciano. 

Na węgierskim ugorze

Węgrzy to naród konserwatywny. Ale w innym znaczeniu niż w Polsce. Tu KK nie odcisnął takiego piętna na mentalności jak w naszej historii. Pewnie dlatego, że w społeczeństwie węgierskim nigdy nie było dominacji jednej wiary. Węgrzy w swoim konserwatyzmie to naród bardzo tolerancyjny, wielowyznaniowy. Wielokulturowy nie od dziś. Spójrzmy na Monarchię Austro-Węgierską. Aborcja, związki LFBT+ nigdy nie rozpalały węgierskiego społeczeństwa do czerwoności. W naszej części Europy pierwszy Pride był właśnie tu. To się całkowicie mieści w węgierskim konserwatyzmie. 

Dlatego wiele rzeczy Węgrów po prostu nie rusza, wydają się tu być zupełnie naturalne. Węgrzy to naród spokojny. W komunizmie mieli więcej niż my. Mała stabilność to była ich codzienność, a nie marzenie o lepszym życiu.  Kiedy padał Mur Berliński, to nie marzyli o sklepach z pełnymi półkami. Ich marzenia bardziej przepełniały wyobrażenia o życiu “na pełnej petardzie”. O życiu w kraju, w którym można w końcu głośno powiedzieć, co im w duszy gra. O represjach po 56, o złamanych życiorysach, o wszechpanującym wazelinisatrswie. 

I mamy rok 2024, a marzenia Węgrów nie tylko się nie ziściły, ale przeszły przez kolejny wzlot i upadek. I to upadek coraz niżej, bo węgierski kredyt zaufania społecznego do władzy bardzo się już wyczerpał. Każdy kto u koryta, tylko nażłopać się chce. Patrz narodowy bohater Viktor Orban i jego stado. 

Wgierski wiesz narodowy ponad sto lat temu ujął to tak:

„Karmię się zdziczałym krajobrazem

Pierwotna, bujna ziemia, chwast.

Znam tę zdziczałą łąkę

To węgierski pas”. 

(Endre Ady, Węgierski odłóg)

Tu już nigdy nic nie zakwitnie, będziemy stale szukać w dzikich zaroślach i warstwach mchu. Dopóki starczy nam tchu. Amen

Po sromotnej porażce opozycji w 2022 r. krajobraz społeczny na Węgrzech wygląda jak ten opisany przez Adyego. Tu już nic i nikt nie zmieni. Mieszkam w stolicy Węgier. Jadę tramwajem, marazm. Wycofanie. Idę na spacer. Smutek owiewa ulice. Idę na kawę do polskiego baru, zwieszone głowy nad narodowym Unicum. Poczucie porażki, niedowierzanie, wstyd za znów zmartwychwstałe pragnienia. 

Narodowe mity węgierskie: Chłopcy z Placu Broni

Taki po polsku jest tytuł książki Ferenca Molnara, który w oryginale brzmi “Chłopcu z ulicy Pawła” , Pal utaci fiuk. Tyle mniej więcej wiedziałam o kulturze Węgier przyjeżdżając tu w 1995 r. Polak Wegier dwa bratanki, ale nasze podrećzniki szkolne traktując to rzec można z buta. 

NER ma się w najlepsze. Właśnie próbuje wykosić następne zielsko, które postrzega jako zagrożenie dla rozkwitu własnych macek. Oświata. Szkoły. 

Nauczyciele protestują. Jako jedni z pierwszych z gimnazjum Ferenca Kolcseyiego w Budapeszcie. Ale nie tylko. Jest demonstracja. Jest odpowiedź rządu. Wprowadza uchwałę, która w praktyce zakazuje strajku nauczycielom. I jest obywatelskie nieposłuszeństwo. I jest wiele dramatycznych decyzji nauczycieli, tych, o których się  mówi, że najlepsi, że z powołania. Wyspowiadają umowy o pracę. I jest ogromny, także na prowincji, protest solidarnościowy uczniów, którzy murem stają za nauczycielami. Przez całe Węgry wybrzmiewa “Szabad orszag, szabad oktatas”, wolny kraj, wolna oświata. 

Budzi się społeczna solidarność. Uczniowie i nauczyciele w Budapeszcie, ale i w wielu miastach, miejscowościach wychodzą na ulicę. I budzi się kolejny węgierski mit – Chłopców z Placu Broni. Ich songiem protestu, jest pieśń do sztuki “Chlopców z Placu Broni” wystawianym wtedy w Vigszinhaz czyli Teatrze Komedii. 

Wśród dzisiejszych wyborców, którzy 12 kwietnia po raz pierwszy wezmą udział w  wyborach na Węgrzech, jest bardzo dużo tych młodych, którzy właśnie swoje pierwsze polityczne szlify zdobywali jako uczniowie szkół średnich nie godzący się na takie potraktowanie przez władzę ich nauczycieli. Budzi się nowy ruch społeczny. Młoda fala. To ci, którzy chcą zostać w kraju, ale nie w tym rządzonym przez NER. Warto tu zauważyć, że wśród Węgrów wyjeżdżających z kraju, największy odsetek to młodzi wykształceni, którzy nie chcą zostać na Węgrzech rządzonych przez Orbana. 

I teraz proszę sobie na chwile wyobraźić taką sytuację: zupełna apatia na Węgrzech, władza robi, co chce. Właśnie zabrała się za szkoły i ku zdumieniu społeczeństwa młodzi, dzieciaki, wychodzą na ulicę, razem z nauczycielami i z tą werwą, jaka tylko w pierwszej młodości jest wspólnie śpiewają “no fucking way”, że pozwolimy:

„Wielki jest świat, wielki do nieba

jest też tu ta ziemia, nasz kawałek chleba

Słońce tu świeci, uśmiecha się do nas

To jest ten grunt, to nasza zona.

I ta przestrzeń, to lato, to drzewo i miód

i ten ogród, ten dom i chłopców tych cud

Ty i ja, nigdy nas nie rozłączy już nic

To jest to coś, o co warto się bić.

Wstawmy razem sie w bój, nawet jeśli śmierć

wolny niech będzie grunt

Rzućmy imiona swe, niech każdy o tym wie

że kiedyś byliśmy tu”, 

Tak jak w Polsce był Strajk kobiet, który w Polsce pokazał, że to nie tylko sprawa, o którą walczy kilka kobiet, tak protest uczniów na Węgrzech pokazał siłę tych grup społecznych, które w dyskursie rządzonych były pomijane. A czego nie zrobi mama, babcia dla dziecka? 

Moim zdaniem ten właśnie ruch zatrząsł węgierskim społeczeństwem. TaK, jak w Polsce, choc teraz nie mówi się o tym,Strajk Kobiet przyczynił się do zmiany paradygmatu w myśleniu.

Przebudzenie. TISZA – Cisa narodowa rzeka wzbiera. 

Cokolwiek opublikowały media opozycyjne, jakikolwiek skandal, nie docierało to do chcącego w  spokoju i wierzącego w Orbana elektoratu. Tu chcę zaznaczyć, że nie zgadzam się z większością krytyków tzw dawnej opozycji, że była słaba, nieudolna ect, Bez tej kropli, maleńkiej, ale wciąż drążącej skałę NERu nie byłoby możliwe 

żadne zmiana. To, że pojawił się Peter  Magyar eux des machina i dopiero on nadał właściwy nurt rzeki opozycji, to jedno. Nie byłoby takiego wezbrania, gdyby nie to, że od lat istnieje i po cichu swoje robi rzesza ludzi na Węgrzech. Rzesza ludzi, która nie szuka splendoru i chwały, ale konkretnie i zdecydowanie chce jednego: zmiany sytemtu Orbana.

Peter Magyar i zmiana warty na Węgrzech

Jako pierwsza wśród polskojęzycznych mediów pisałam o wystąpieniu Petra Magyara z szeregów Fideszu. Dziś wszystkie opozycyjne siły na Węgrzech grają do jednej bramki: Obalić Orbana. I chwała im za to. 

Chcę podkreślić, że gdyby nie było na Węgrzech wystąpień, pojedynczych protestów, które w najciemniejszych czasach, zaświadczały społecństwu o tym, że wciąż jest ktoś, kto wbrew narracji mówi, że król jest nagi, czy to |Akos Hadhazy z blokadami mostów, czy pojedynczy nauczyciele, czy niezależni dziennikarze, czy influencerzy i ludzie kultury,  lawina by nie runęła. I to oni są gwarancją demokracji,

Narodowy system współpracy musi zostać pogrzebany. Czy przy urnach uda się to zrobić? Mam wielką nadzieję. Acz rewelacje ujawniane przez niezależnych dziennikarzy o współpracy rządu Węgier ze służbami specjalnymi Rosji wskazują, że nie tylko własnej kasy będą bro

nić ludzie Orbana, ale także wpływów byłego ZSRR na naszych terenach, wskazują, że łatwo nie będzie. 

Jedno jest pewne, niezależnie jakie wyniki zaprezentują nam oficjalnie na Węgrzech, wielu Węgrów już się przebudziło i wie, że nawet przy zwycięstwie konstytucyjnym Magyara trzeba stać tu na straży. I będą!

Nie ma ch*ja na Mariolę!