15 marca. Domagamy się wolności prasy i zniesienia cenzury.
15 marca 1848 grupa węgierskich rewolucjonistów zorganizowała manifestację w Peszcie, która rozpoczęła węgierską Wiosnę Ludów. Wśród 12 punktów zatytułowanych “Czego chce naród węgierski”, na pierwszym miejscu było żądanie wolności prasy i zniesienia cenzury.
15 marca 2025 z okazji Święta Narodowego Węgier media niezwiązane z rządem Orbána artykułom na ten temat poświęcają główną stronę wydania. “Uważaj na wolną prasę!” (Vigyázz a szabad sajtóra!, 444.hu), “Ręce precz od wolnej prasy!” (El a kezekkel a szabad sajtótól!, telex.hu), O godności i znaczeniu naszej ojczyzny i dziennikarstwa (A hazánk és az újságírás méltóságáról és jelentőségéről, 24.hu) to tylko kilka tytułów.

“Wolność prasy. 15 marca nawet te dwa słowa mają inny smak. To nie przypadek, że pierwszy z dwunastu punktów 1848 roku wzywał do wolności prasy, a marcowa młodzież (red. określenie rewolucjonistów rozpoczynających węgierską Wiosnę Ludów) wiedziała, że dla wolno myślącego narodu kluczowe jest, aby jego redakcje były wolne od wszelkich wpływów.
Dziś władze, ukrywając swoje działania jako obronę suwerenności, próbują jeszcze bardziej ograniczyć wolność wypowiedzi publicznej na Węgrzech. Dopuszczenie do tego byłoby historyczną zbrodnią.
Chociaż język Urzędu Obrony Suwerenności i jego tak zwanych badań przypomina ciemność lat 40. i 50. ubiegłego wieku, nie trzeba cofać się tak daleko w czasie, aby dostrzec podobieństwa: coś takiego dzieje się we współczesnej Rosji. Władzom Władimira Putina wystarczy jeden post w mediach społecznościowych, by uznać kogoś za „zagranicznego agenta”. Ludzie Putina, również pod pozorem ochrony suwerenności, stworzyli przepisy, które od tego czasu są wykorzystywane do uciszania społeczeństwa obywatelskiego i niezależnych mediów.
Postawmy sprawę jasno: ani Władimir Putin, ani Viktor Orban nie bronią suwerenności swojego kraju, gdy atakują wolną prasę, ale własnej. Wszystko, co się teraz dzieje, jest wynikiem utożsamiania się węgierskiego rządu z narodem. Dlatego też wszystko, czego nie może kontrolować we własnym interesie politycznym, określa jako znajdujące się poza narodem, tj. obce. W ten sposób akademickie instytuty badawcze, organizacje praw obywatelskich i niezależna prasa, czyli wszystkie organizacje, które opierają swoją działalność na zasadach wykraczających poza politykę, stały się „przedstawicielami obcych interesów”. Ponieważ władza na Węgrzech postrzega teraz tylko politykę i nie mówi żadnym innym językiem. Dlatego każdy, kto uczestniczy w demokratycznych debatach lub publikuje informacje leżące w interesie publicznym, jest podejrzany, jest wrogiem wszystkich”.
Źródło: “Ręce precz od wolnej prasy!” (El a kezekkel a szabad sajtótól!, telex.hu, Tamás Német
Bogdan Góralczyk: Viktor Orbán powołał nowy urząd, który ma bronić „suwerenności” Węgier. Świat protestuje
Dziś ku upamiętnieniu zrywu z 15 marca 1848 pierwsze zdanie z 12 punktów wyrażających niezachwiane pragnienie wolności tak mamy sobie wyobrazić: zawiera fragment o możliwym wpływie seriali Netflix na tożsamość seksualną dzieci, wyrywek z przemówienia Mártona Nagya o ochronie dzieci (red. minister gospodarki narodowej, przedstawił plan zwolnienia z podatku dochodowego kobiet posiadających dzieci przez opozycję uważany z czysty chwyt propagandowy przed zblizającymi się wyborami. A swoją drogą to miałby wejść w życie już po wyborach, jako zobowiązanie nowo wybranego rządu. ), raport o wzroście cen aktów własności, a dalej opowieść o tym, że w demokracjach wolnych społeczeństw nie ma głodu.
Jeśli ktoś nie tak sobie to wyobraża, a jak się okazuję jest wielu Węgrów, którzy inaczej to widzą, to od razu rozumiemy dlaczego powinniśmy myśleć o wolności słowa i wolności prasy jako o niezbywalnym prawie ojczyzny. To dlatego, że tylko dzięki temu prawda wszystkich patriotów może się w nim zmieścić.
Źródło: O godności i znaczeniu naszej ojczyzny i dziennikarstwa / A hazánk és az újságírás méltóságáról és jelentőségéről, 24.hu, Péter Pető
