Po drugim posiedzeniu nowego rządu na Węgrzech odbyła się długa konferencja prasowa premiera Pétera Magyara, na której padły też pytania o wizytę w Polsce.
Wszyscy obecni na sali dziennikarze mieli możliwość zadania pytań, a zaplanowane na dwie godziny spotkanie przeciągnęło się o kolejne 45 minut. Szef rządu skomentował to później w mediach społecznościowych z charakterystycznym dla siebie humorem:
„Konferencja prasowa po posiedzeniu rządu zakończyła się po 2 godzinach i 45 minutach. Ja bym jeszcze został, ale niestety dziennikarze byli zmęczeni i zabrakło im pyta. Jutro ruszamy do Polski!”
Wśród wielu tematów poruszonych podczas konferencji nie zabrakło również pytań dotyczących zbliżającej się wizyty nad Wisłą. Pod koniec spotkania dziennikarz Reutersa, Gergely Szakács, zapytał premiera, czy podczas rozmów w Polsce planowane są konkretne ustalenia gospodarcze lub dotyczące bezpieczeństwa państwa.
Péter Magyar odpowiedział, że już sam skład delegacji pokazuje, jakich obszarów będą dotyczyć rozmowy. Podkreślił jednak, że będzie to przede wszystkim pierwsze spotkanie nowego węgierskiego rządu z polskimi partnerami.
– Co prawda miałem już okazję spotkać się z premierem Donald Tusk, a minister Anita Orbán zna się z ministrem Radosław Sikorski, jednak dla większości członków delegacji będzie to pierwsze takie spotkanie – zaznaczył premier.
Jak dodał, rozmowy mają służyć przede wszystkim wzajemnemu poznaniu się, omówieniu dotychczasowych spraw oraz wyznaczeniu kierunków dalszej współpracy. Jednym z ważniejszych tematów mają być inwestycje infrastrukturalne. Nieprzypadkowo w delegacji znalazł się także minister transportu i inwestycji Dávid Vitézy.
Węgierski premier zapowiedział, że podczas wizyty poruszona zostanie kwestia od dawna dyskutowanego projektu szybkiego połączenia kolejowego między Warsaw a Budapest. Zaznaczył jednak, że realizacja takiej inwestycji wymaga czasu oraz współpracy wszystkich państw Grupy Wyszehradzkiej.
Premier zdradził również szczegóły samej podróży. Delegacja przyleci samolotem do Kraków, natomiast dalszą trasę do Warsaw pokona już pociągiem. Jak podkreślił, będzie to okazja do przetestowania jednego z odcinków polskiej szybkiej kolei, osiągającej prędkość do 200 km/h i sfinansowanego przez “złą Brukselę”.
Na zakończenie tego wątku premier nie odmówił sobie ironicznego komentarza pod adresem stanu węgierskiej kolei:
„Z Krakowa do Warszawy w ciągu 2,5 godziny. Będę musiał się mocno trzymać, bo dla kogoś przyzwyczajonego do korzystania z kolei węgierskiej może to być naprawdę dziwne przeżycie.”
Zdjęcie okładki: https://totalcar.hu/