BajkiPolskim okiemSpołeczeństwo

Blog Ojciec i węgierskie “Pokolenie Kaczych Opowieści”

Wczoraj przyjaciółka przysłała mi wypowiedź polskiego blogera, Blog Ojca, który “właśnie odkrył, że ludzie urodzeni w latach 1980-1990 są przez Węgrów nazywani “Pokoleniem Kaczych Opowieści”.

Fot. fortepan.hu 1990, Dunkakeszi, Węgry Darczyńca: Károly Vimola

@blogojciec

Kto ze mną? 😀🖐️

♬ dźwięk oryginalny – Klasyka TV

Zdziwiło mnie to trochę, bo do tej pory o tym nie słyszałam. Przyjaciółki “Madziar” też nie. Mojego zapytałam. Też pierwszy raz słyszy. Zrobiłam mały research wśród znajomych Węgrów, ale i wśród nich nie znalazłam nikogo, kto by to potwierdził. “Kacze opowieści” znają, a i owszem, sami oglądali, ale pierwszy raz słyszą, żeby tak określano tę generację.  

Zaczęłyśmy już z przyjciółką uderzać w tony, jak to Polacy stwarzają sobie obraz Węgrów, ale tylko zagruntowałyśmy płótno. Zanim same namalowałyśmy kolejny obrazek, postanowiłam skoczyć po farby do sieciówki Wujka Googla i oto, co znalazłam.

Coś, co świetnie się wpisuje zarówno w doświadczenie pokolenia oglądającego “Kacze Opowieści”, jak i węgierską mentalność, która – upraszczając – m.in. charakteryzuje się poczuciem niezrozumienia (samotna wyspa węgierska na morzu państw słowiańskich), niepowetowanej straty (klęska pod Mohaczem i Trianon), żalu, frustracji i przygnębienia (wystarczy zobaczyć któryś z filmów Béli Tarra)

Akcja rozgrywa się w czasach, kiedy jedyny dostęp do bajek, a zwłaszcza zachodnich kreskówek, stanowiła telewizja publiczna. Nie było komercyjnych kanałów dla dzieci. Zestaw bajek pojawiał się raz na jakiś czas w wyznaczonych godzinach w telewizyjnej “Jedynce” lub “Dwójce”.

Nie trzeba było ściągać dzieci z podwórka, czy siłą odrywać od PS, same przychodziły. Choć większośc z nich nie nosiła zegraków, byli punktualni. Wystarczało, żeby jedna mam zawołała z okna “ Gáááááábor”, albo “Száááándra” (najpopularniejsze imiona na Węgrzech nadawane w latach 1985-1994) i wszystkie dzieci “na łeb, na szyję” biegły, by zasiąść przed telewizorem. Rozpoczynało się niedzielne popołudnie z bajkami “Walt Dinsey bemutatja” czyli Walt Disney prezentuje. 

Jest niedzielne popołudnie, 12 grudnia 1993 roku. Najmłodsi zgromadzenie przed odbiornikami z zapartym tchem oglądają 37 odcinek pierwszego sezonu “Kaczych Opowieści” pt. “Gruba ryba ma nawet wieloryba”, w którym Sknerus McKwacz (po węgiersku Wujek Dagobert, Dagobert bácsi) zamierza wygrać konkurs na najbogatsza kaczkę na świecie. Zleca przewóz majątku statkiem, a dla niepoznaki i zapewnienia bezpieczeństwa, towar oznacza jako “lody”. Siedząc z siostrzeńcami w domu nagle dowiaduje się, że statek został zaatakowany przez wieloryba, a jego “lody” zostały połknięte przez morskiego potwora. Na wieść o tym wpada w szał, wskakuje na stół i wykrzykuje “morski potwór połknął moje lody, morski potwór połknął moje lody”. I w tym kulminacyjnym momencie bajka zostaje przerwana, zastępuje ją biało czarny przekaz w tle z muzyką “Marsza pogrzebowego” Chopina. A za chwilę węgierski minister spraw wewnętrznych Péter Boross przekazuje informację o śmierci premiera Węgier Józsefa Antalla. 

Jak podają statystki, bajkę oglądało wtedy ok. 2,5 miliona najmłodszych. Przerwanie historii w tym decydującym momencie, wywołało u dzieci gniew, frustrację, niezrozumienie. Dla wielu z nich był to też pierwszy raz, kiedy dowiadują się w ogóle o śmierci.

Te zbiorowe silne emocje określono później jako efekt lampy błyskowej i są wspólnym traumatycznym doświadczeniem pokolenie oglądającego wtedy  “Kacze Opowieści”. 

Było to na tyle ważne doświadczenie, że doczekało się artykułu na Wikipedii jako “Przerwanie Kaczych Opowieści”, a także wielu badań naukowych. 

W 2010 r. czasopismo „Ex Symposion” wydał specjalny numer w całości poświęcony temu tematowi. Rocznice tych wydarzeń odnotowują także media na Węgrzech.

I o ile nikt z moich węgierskich znajomych nie zetknął się z nazywaniem ludzi urodzonych w latach 1980-1990 “pokoleniem Kaczych Opowieści”, to w opracowaniach naukowych faktycznie takie określenie istnieje i odnosi się do zbiorowej traumy i skutków, jaką w psychice dzieci wywołało przerwanie “Kaczych Opowieści” i ogłoszenie śmierci ówczesnego premiera Węgier. 

Z powyższego wnioskuję, że przeniesienie terminu “Pokolenia Kaczych Opowieści” na polski grunt i używanie go w zastępstwie Milenialsów byłoby jednak nieadekwatne, no chyba że i nasi milusińscy podczas oglądanie tej bajki przeżyli wtedy jakąś zbiorową traumę. 

Ktoś, coś? Dajcie znać na redakcja@prostozbnudapesztu.pl

Specjalne podziękowania dla Anny Maciąg

00:00
00:00